Początek roku ma twarz ucznia, którego się zauważa…

Badania konsekwentnie pokazują to samo: więź z rodzicem i wspierający nauczyciel to najsilniejsze czynniki chroniące młodzież — a wrzesień jest najlepszym w roku momentem, żeby je odbudować.

Początek roku szkolnego bywa opisywany językiem logistyki: plany lekcji, przydziały godzin, diagnozy wstępne, harmonogramy. Tymczasem z perspektywy profilaktyki pierwsze tygodnie września są czymś zupełnie innym — to krótkie, nieodtwarzalne okno, w którym na nowo układają się relacje w klasie, a uczeń szczególnie uważnie sprawdza, czy w tym budynku jest dorosły, do którego może podejść. To, co wydarzy się w tym czasie, w dużej mierze zdecyduje o tym, jak łatwo (albo jak trudno) będzie później prowadzić w szkole jakiekolwiek działania wychowawcze i profilaktyczne.

Dobra wiadomość jest taka, że akurat na ten czynnik szkoła ma realny wpływ — bez zmiany przepisów, bez dodatkowego budżetu i bez czekania na zewnętrznego specjalistę.

Ciche osłabienie: kapitał relacyjny młodzieży się kurczy

Najnowsza międzynarodowa edycja badania HBSC (Health Behaviour in School-aged Children), realizowanego pod patronatem Biura Regionalnego WHO na Europę, objęła 279 117 nastolatków w wieku 11, 13 i 15 lat z 44 krajów i regionów (fala 2021/2022). Obraz, który się z niej wyłania, dotyczy przede wszystkim relacji:

Te cztery liczby, czytane razem, opisują jedno zjawisko: wymagania wobec nastolatka rosną szybciej niż zasoby, którymi dysponuje, żeby im sprostać. To klasyczna definicja przeciążenia — i mechanizm, który w literaturze profilaktycznej najczęściej poprzedza pogorszenie kondycji psychicznej, wycofanie i zachowania ryzykowne.

Warto dodać kontekst krajowy. We wcześniejszych falach HBSC opracowywanych w Polsce przez Instytut Matki i Dziecka nasza młodzież wypadała pod względem odczuwanego wsparcia dorosłych w szkole wyjątkowo słabo — wysokie wsparcie nauczycieli deklarowało wówczas 31% chłopców i 21% dziewcząt w wieku 15 lat, co plasowało Polskę na końcu zestawienia 44 krajów. To nie jest powód do rezygnacji. To wskazanie, gdzie leży największa niewykorzystana rezerwa.

Dlaczego akurat relacja? Czego uczy profilaktyka zintegrowana

W podejściu zintegrowanym relacja nie jest miękkim dodatkiem do „właściwych” działań profilaktycznych — jest ich nośnikiem. Kluczowy wniosek płynący z badań Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej (IPZIN) jest prosty i wymagający zarazem: naturalny system wsparcia — rodzice, przyjaciele, bliscy dorośli — jest dla młodego człowieka pierwszym i najczęściej używanym źródłem pomocy w kryzysie. Nastolatek w trudnej sytuacji rzadko zaczyna od specjalisty. Zaczyna od kogoś, kogo zna. Oznacza to, że wzmacnianie tych naturalnych więzi nie jest konkurencją dla profesjonalnej pomocy psychologicznej — jest warunkiem, żeby ktokolwiek zdążył do niej trafić.

Tło tych badań jest poważne – m.in. w związku z kryzysowymi wydarzeniami ostatnich lat, liczba prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży w Polsce wzrosła z 843 w 2020 r. do 1925 w 2025 r. – a to tylko dolne, zarejestrowane przez Komendę Główną Policji zgłoszenia. Obniżona kondycja psychiczna nie dotyczy oczywiście tylko tych skrajnych sytuacji, ale licznej grupy uczniów w ogóle. Właśnie dlatego logika profilaktyki zintegrowanej — jednoczesne wzmacnianie kilku czynników chroniących zamiast punktowego reagowania na pojedyncze ryzyko — okazuje się nie akademickim postulatem, lecz kwestią praktyczną.

Z badań i zidentyfikowanych czynników wsparcia wynika także inna myśl – oprócz troski o uczniów ważne w kontekście profilaktycznym jest także szukanie dróg budowania dobrych relacji na linii szkoła – rodzice! Z uwagi na duże zmiany społeczne dobre zrozumienie i współpraca ta bywa wyzwaniem. Warto zastanawiać się, jak modelować tę relację, żeby minimalizować napięcia, a wzmacniać porozumienie. Być może dobry sposób jest taki, żeby we wrześniu na zebraniu nie mówić wyłącznie o wymaganiach i frekwencji, po której rodzic wychodzi ze szkoły z listą zadań. Może warto wzmocnić u rodzica świadomość, że jego relacja z dzieckiem jest najmocniejszym czynnikiem chroniącym, jakim ono dysponuje. Przydatne mogą być też realne sygnały dostępności i zaangażowania. Warto pielęgnować taką komunikację na bieżąco. Oczywiście jest to praca do wykonania po obu stronach, ale taka inwestycja się zwróci.

Wrzesień: cztery tygodnie o najwyższej stopie zwrotu

Przykładowych kilka działań o charakterze profilaktyki uniwersalnej, które są możliwe do wdrożenia od zaraz to:

  1. Zacznijmy od pytania, nie od diagnozy. „Jak się masz po powrocie?” zadane z rzeczywistą gotowością do wysłuchania odpowiedzi jest tańsze i skuteczniejsze niż niejeden test przesiewowy — pod warunkiem, że nie jest formalnością.
  2. Rozłóżmy obciążenie w czasie. Kumulacja sprawdzianów diagnozujących w pierwszych dwóch tygodniach realnie podbija wskaźnik presji szkolnej, który i tak systematycznie rośnie. Spokojny start to decyzja organizacyjna, nie ustępstwo.
  3. Uczyńmy pedagoga i psychologa rozpoznawalnymi. Uczeń korzysta z pomocy, którą zna z twarzy i imienia. Krótka obecność specjalistów w klasach w pierwszym tygodniu działa lepiej niż plakat z godzinami dyżurów.
  4. Zaprośmy rodziców jako sojuszników, nie adresatów wymagań. Pierwsze zebranie to najlepsza okazja w roku, by wprost powiedzieć, co według badań chroni nastolatka — i że rodzic ma tu narzędzie, którego szkoła nie zastąpi.
  5. Obserwujmy progi edukacyjne. Klasy pierwsze i uczniowie zmieniający szkołę to grupy o najwyższym ryzyku wykluczenia rówieśniczego. Tydzień uważnej obserwacji zespołu klasowego oszczędza miesiące pracy naprawczej.
  6. Zaplanujmy wsparcie kadry na wrzesień, nie na maj. Nauczyciel bez zasobów nie zbuduje bezpiecznego klimatu klasy — nie z braku dobrej woli, tylko z braku paliwa. Superwizja, realne odciążenie administracyjne w okresie adaptacyjnym i przestrzeń na wymianę doświadczeń są tańsze niż długotrwałe zastępstwa.

Statystyka, którą można poprawić o jedną osobę

Dane o słabnącym wsparciu bywają odbierane jako wyrok. Warto je odczytać odwrotnie: skoro to właśnie odczuwane wsparcie dorosłych jest tak silnym czynnikiem chroniącym, to znaczy, że jeden nauczyciel, jeden wychowawca, jeden rodzic po dobrze przeprowadzonym zebraniu realnie przesuwa te wskaźniki — nie w skali kraju, ale w skali konkretnego nastolatka, a to jedyna skala, w której profilaktyka naprawdę działa.

Każdy z nas pamięta nauczyciela, który zauważył. Badania mówią, że takich dorosłych jest w życiu młodego człowieka mniej, niż być powinno. Wrzesień to najlepszy moment w roku, żeby tę liczbę zwiększyć o jeden.

Życzymy dyrektorom, nauczycielom, pedagogom, psychologom, specjalistom i przedstawicielom samorządów roku szkolnego, w którym starczy zasobów nie tylko na realizację podstawy programowej, ale i na relacje, które są jej fundamentem.


Warto zajrzeć do badań

Otagowano
← Powrót